
Ostatnia tegoroczna sesja weekendowa w Muzeum Sztuki Nowoczesnej upłynęła pod znakiem rozważań na temat przyszłości.
Publicysta i wydawca Paweł Dunin-Wąsowicz pracuje nad książką poświęconą Warszawie przyszłości. Wczoraj opowiadał o pisarskich wyobrażeniach stolicy Juliana Ursyna Niemcewicza („Rok 3333, czyli sen niesłychany”), Tomasza Terlikowskiego („Operacja chusta”), Edwarda Redlińskiego („Krwotok”), Zdzisława Domolewskiego („Garnitury Trumienne”) czy Romana Gajdy („Ludzie ery atomowej”). Wskazywał na punkty wspólne dla większości twórców (dominacja wieżowców w architekturze stolicy, wszechobecna kolej podziemna, zmiany klimatu) i na zanik wątku przybyszów z innych planet (z wyjątkiem „Fioletu” Magdaleny Kozek).
Swoje wizje literackie i socjologiczne kreślił także pisarz i dziennikarz Ingo Niermann. Opowiadał on o swoich książkach, o fascynacji Dubajem i sztucznymi wyspami oraz o „Flinstonach. Niermann, projektując domki i osiedla czy wózki dla niepełnosprawnych napędzane siłą ich mięśni, czerpał inspiracje z tej kreskówki. Pisarz wskazywał na dodatkowe rozumienia pojęcia „demokracja”, które nie musi oznaczać jedynie wyboru między różnymi partiami.
Artystka Agnieszka Kurant skupiła się na atemporalności - zmianie statusu miejsc i przedmiotów i ich istnieniu poza czasem. Opowiedziała o marokańskim muzeum, w którym zwiedza się rozsypujące się piramidy, powstałe jako scenografia filmowa (ruiny ruin), o starożytnych gadżetach, w oparciu o które działają niektóre współczesne towary sprzedawane na bazarach, o piśmie klinowym, które z tajemniczego stało się banalnym, o człowieku przed wiekami zamrożonym w lodzie, o którego treści żołądka wiemy wszystko. Mówiła o maszynach projektu Leonarda da Vinci, które są współcześnie budowane. Przybliżyła również kilka swoich projektów, m.in. „Czas przyszły dokonany”, który powstał przy współpracy z jasnowidzem; artystka opisała wydarzenia z roku 2020 - jako artykuły, które za 10 lat dopiero zostaną napisane. Inne tematy interesujące artystkę to legendy miejskie, kwestia autorstwa, pogoda (która ma wpływ na politykę i ekonomię), teoria bardzo rzadkich zdarzeń czy badania nad memami.
O zafascynowaniu Hannesem Meyerem (szwajcarskim architektem i działaczem społecznym) opowiadał Douglas Murphy. Ten londyński krytyk architektury wspominał dawne budynki wystawiennicze, które wzbudzały zachwyt i podziw, a z czasem stały się miejscami bezużytecznymi, brudnymi, nieprzynoszącymi żadnych zysków. Douglas skupił się na pokazaniu modernistycznych projektów i porażek architektonicznych, z których istnienia możemy wyciągać dalekosiężne wnioski. Nawiązał do współczesnych hipermarketów i ich konstrukcji; jego zdaniem, architekci nie powinni ignorować ich istnienia.
Mushon Zer-Aviv, projektant i aktywista (http://www.shual.com/) , zastanawiał się nad tym, czym jest przestrzeń publiczna, czym jest dostępność w internecie a czym na ulicach miast. Jego zdaniem, ludzie staliby się wolni po uwolnieniu informacji. Mushon podkreślał, że wyniki naszych działań zostają, że nic nie można wymazać, że replikacja prowadzi do manipulacji (np. budowanie newsa dziennikarskiego może być zmanipulowaniem informacji). Opowiadał o „invisible audience” - niewidzialnej widowni - o tych, którzy odbierają nasze sygnały, a nie są tymi, do których kierowaliśmy przekaz i których sobie wyobrażaliśmy.
Nad spotkaniem i kończącą je dyskusją czuwała Agata Pyzik, krytyk i dziennikarka współpracująca z Fundacją Bęc Zmiana.
Magdalena Szaciłło
Na stronie niecodziennika regionalnego "Kurier Skruda" możecie przeczytać relację z warsztatów "Warszawski kocioł kulinarny", które 26 października poprowadził w MSN Grzegorz Łapanowski. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak
przyrządzić makaron ryżowy z wędzonym tofu i kto jest najważniejszy w
restauracji, klikajcie na poniższy link:
http://kurierskruda.pl/index.php/warszawski-kociol-kulinarny/rozrywka#more-599

fot. Bartosz Stawiarski
W ostatni piątek festiwalu Warszawa w budowie muzealne Audytorium odwiedzili wyjątkowi goście.
Owen Hatherley, londyński pisarz, krytyk architektury i wykładowca, zabrał słuchaczy sesji „Przyszłość miasta. Co zostało nam jeszcze do przewidzenia?” na wycieczkę do nowych ruin. Opowiedział o tym, jak przetwarzany i odtwarzany jest modernizm, pokazał, jak w Wielkiej Brytanii nakładają się na siebie rozmaite warstwy urbanistyczne takie jak architektura "turystyczna", industrialna, publiczna i postmodernistyczna.
Sporo uwagi poświęcił Hatherley Warszawie. Stwierdził, że zauważa w polskiej stolicy efekty procesów podobnych jak w Wielkiej Brytanii, choć w warszawskiej przestrzeni wyodrębnić można nieco inne warstwy. Pochwalił nasze parki i ławki, skrytykował kontrast między stanem fasad budynków a ich dziedzińcami i wnętrzami, przyznał, że zadziwia go to, co dzieje się ze stołecznym Dworcem Centralnym, który jest jego zdaniem ewenementem na skalę światową i wdzięcznym tematem na nie jedną, a piętnaście książek.
Po Hatherleyu głos zabrał Hans Ulrich Obrist, określony przez magazyn ArtReview mianem najbardziej wpływowego człowieka sztuki.
Mówił o swojej drodze kuratorskiej od czasów słynnego "The Kitchen Show", zastanawiał się nad relacjami architektury i czasu, przywołując przykłady projektów, które eksplorują to zagadnienie i nadają mu nowy sens.
Nawiązując do tematu sesji, Obrist opowiedział o wybitnych postaciach, których dorobek i założenia powinny być jego zdaniem inspiracją dla sztuki przyszłości: o Siergieju Diagilewie, Oskarze Hansenie, Gustavie Metzgerze, Cedricku Price, wreszcie - o Yona Friedmanie, do którego koncepcji odwoływał się tytuł wykładu: "The Utopia City".
Obrist odczytał również wyniki przeprowadzonej przez siebie wśród artystów ankiety, polegającej na dokończeniu zdania "The future will be...". Subiektywna, asymetryczna, odwołana, tropikalna, bambusowa, a może powtórzona? Nad tym, jaka będzie przyszłość zastanawiamy się w Muzeum Sztuki Nowoczesnej również dziś. Wykłady wygłoszą Paweł Dunin-Wąsowicz, Ingo Niermann, Agnieszka Kurant, Douglas Murphy i Mushon Zer-Aviv. Kończącą panel dyskusję moderować będzie Agata Pyzik.
Katarzyna Kaczmarek
Kto ma dziś prawo do miasta? Biznesmeni, rdzenni warszawiacy, przyjezdni, piesi czy zmotoryzowani? Nad przyszłością demokracji miejskiej w architekturze Warszawy zastanawiali się goście ostatniego z trzech organizowanych przez Res Publikę Nową śniadań: dr Mikołaj Madurewicz z Zakładu Geografii, Turyzmu i Rekreacji UW i Dariusz Bartoszewicz, redaktor Gazety Stołecznej. Dyskusję moderował Kacper Pobłocki, socjolog miasta, wykładowca na UAM w Poznaniu i na Uniwersytecie w Utrechcie.
Bartoszewicz, entuzjasta partycypacji, zauważył, że dzięki tzw. pieniądzom norweskim opinia mieszkańców zaczyna mieć coraz większe znaczenie w kształtowaniu przestrzeni miejskiej. Duże zasługi w tej kwestii przypisał również organizacjom pozarządowym takim jak Forum Rozwoju Warszawy czy Fundacja MaMa.
Nieco inną wizję przyszłości stolicy przedstawił Mikołaj Madurewicz. "Ostatnie 20 lat może prowadzić nas do wniosku, że demokracja nie wychodzi miastu na dobre. Warszawie mógłby się przydać współczesny baron Haussmann, oświecony absolutyzm" - stwierdził; zauważył również, że ponieważ Polacy uczą się demokracji od krótkiego czasu, nie wszystkie zachodnie rozwiązania dają się zaimplementować na rodzimym gruncie.
Uczestnicy dyskusji zastanawiali się, jakie są i powinny być konsultacje. Dlaczego często nie mają one wymiernych efektów? Dlaczego media nierzadko informują tylko o ich wstępnym etapie? Czy konsultacje zamieniają się w walkę między "nami" a "nimi"? A może zamiast pytać mieszkańców o opinię, powinno im się wypłacać gratyfikacje pieniężne za niedogodne dla nich zmiany?
Katarzyna Kaczmarek
Michał Murawski spędził półtora roku nad badaniami dotyczącymi Pałacu Kultury i Nauki. Jest antropologiem architektury z Cambridge, a mieszkańcy Mazowsza to „tubylcy”, których obserwuje i bada. W czwartek przedstawił wyniki ankiety dotyczącej Pałacu. Zebrał odpowiedzi od 5 tysięcy osób.
Spośród badanych:
- 41% stanowiło kobiety;
- wszyscy urodzili się między rokiem 1922 a 1997 - „średnio” w 1978;
- 13% reprezentowało poglądy prawicy, 29% - centrum, 23% - lewicy;
- 55% urodziło się w Warszawie;
- 44% ma widok z okna na Pałac Kultury i Nauki, ale były też osoby, które twierdziły, że trochę mają taki widok, a trochę nie;
- 61% zdecydowanie lubi Pałac a 14% zdecydowanie go nie lubi; co ciekawe, Pałacu nie darzy sympatią aż 22% mężczyzn i tylko 7% kobiet; Michał zastanawia się, czy nie jest to spowodowane poczuciem męskiego zagrożenia wobec tak wielkiej budowli o fallicznym kształcie;
- 67% mieszkańców Warszawy lubi Pałac, a 13% - nie lubi Pałacu; jeśli chodzi o mieszkańców spoza Warszawy: 55% lubi go, a 20% - nie;
- czy Pałac jest ładny? Otóż 26% twierdzi, że tak, 43% uważa, że jest równie ładny i brzydki, a 26% zaznaczyło odpowiedź „brzydki”.
- Badania tego typu to ogromna generalizacja, ale właśnie do tego służą sondaże, prawda? - podsumował przewrotnie antropolog.
Magdalena Szaciłło
Tematyczny blog Michała i więcej informacji:
http://palacologia.blogspot.com/
Ostatni tegoroczny Departament Propozycji był poświęcony trawie i wszystkiemu, co z trawą związane. Pojawiły się pomysły na zmianę koloru czerwonego na polskiej fladze na zielony (wszystko w myśl zasady „mniej krwi, więcej trawy”), na wykorzystanie ślepych ścian budynków, na ogrody dostępne dla wszystkich czy na zielone dachy.
W Parku Bródnowskim w ostatnie wakacje zorganizowano „Rajski Piknik”. Była to świetna okazja do aktywizowania lokalnej społeczności. Wystarczyły pozwolenia Urzędu Dzielnicy Targówek, pieczone jabłka, konkursy dla dzieci, wystawienie leżaków, kilkadziesiąt plakatów i kilka newsów do gazet i internetu. Pomysł AG-Complex wypalił, warszawiakom się spodobało.
Marek Matczak opowiadał o sytuacji parku na Powiślu, który jest usytuowany między ul. Szarą, Rozbrat i Śniegocką. Przekonywał, że to miejsce cały czas żyje i proponował, żeby w stolicy powstawały nowe ogrody jordanowskie, gdzie młodzi mogliby się bawić a także odrabiać lekcje. Inicjatywie Marka Matczaka można przyjrzeć się bliżej na facebookowym profilu „Ratujmy Park na Powiślu”.
Władze dzielnicy Żoliborz zamierzają przeznaczyć 0,5 mln zł na budowę parkingu dla tych, którzy chcieliby korzystać z uroków Kępy Potockiej. Parking ma jednak powstać kosztem części terenów zielonych. Żoliborscy internauci postulują, by wykorzystać fundusze szykowane na kontrowersyjny parking na budowę ścieżki rowerowej wzdłuż ul. Gwiaździstej, ekrany tłumiące hałas od strony Wisłostrady, sezonowe lodowisko oraz wypożyczalnię rowerów przy stacji metra.
Ogrody dostępne dla wszystkich, na przekór idei pozamykanych ogródków działkowych, piaskownice zabezpieczone przed kotami i psami, klomby zamiast kolejnych miejsc parkingowych pod blokami - to kolejna z propozycji. Można by zachęcać władze do przeznaczania niewielkich funduszy na tereny zielone pod oknami bloków, a potem utrzymywać je ze składek rocznych w wysokości 10 zł „od mieszkania”.
Z kolei zielone dachy to jedno z wiodących zainteresowań Ewy Piątek-Kożuchowskiej, wydawcy i redaktor naczelnej e-kwartalnika „Dachy Zielone”. Dachy tego typu, oprócz upiększania miejsc, mają poprawiać akustykę i mikroklimat, zwiększać powierzchnie zielone miast, stanowić miejsce gromadzenia wody opadowej, dotleniać, tworzyć środowisko życia dla różnych gatunków roślin i zwierząt. Więcej informacji na ten temat znajdziecie na stronie www.dachyzielone.info.
Kolejny pasjonat, Krzysztof Herman, architekt krajobrazu z SGGW, zachęcał do tworzenia tymczasowych terenów zielonych. Opowiadał o inicjatywie „Park(ing) day” - dniu parkowania mobilnych ogrodów na opłaconych miejscach parkingowych. Pokazywał przykłady zrealizowanych przez siebie pomysłów na tymczasowe przestrzenie rekreacyjne na miejscach parkingowych w centrum Warszawy i zachęcał do lektury książki „Temporary Urban Spaces” (Florian Haydn, Robert Temel).
Monika Morawiak i Grzegorz Gądek opowiadali o idei powstania tymczasowego „Stadionu Siedmiolecia”. Byłby to skwer sportów miejskich i teren, gdzie można zjeść lunch czy wypocząć. - Zieleń nie musi być sztampowa. Otwartość i energia to nasze propozycje dla Warszawy - przekonywała Monika Morawiak. Według twórców pomysłu, pas aktywności miejskich mógłby być umieszczony tam, gdzie na tradycyjnym stadionie znajdują się trybuny. Więcej informacji można znaleźć na facebookowym profilu „Warszawski skwer sportów miejskich”.
Przedstawiono także pomysł na zakompostowanie całej Polski. Jego autorka na dziesiątkach zdjęć pokazywała, jak wygląda jej przydomowy kompostownik w poszczególnych porach roku i o różnych porach dnia. Okazało się, że kompostowniki pełnią funkcję towarzyską i integrująca społeczność. - To przepiękna metamorfoza życia i śmierci - mówiła właścicielka kompostownika. Jej zdaniem, cykl przemiany resztek jedzenia w śmieci, a śmieci w glebę nie powinien być ukrywany przed oczami zarówno ciekawskich, jak i gapiów.
Narodowa Galeria Murali to rozwiązanie dla ślepych ścian budynków. Dotąd była to przestrzeń zauważana głównie przez reklamodawców, tymczasem to świetna lokalizacja dla wernisaży cyklicznych festiwali. Warszawski mural mógłby stać się miejscem wypowiadania różnych ludzi i grup społecznych - malarzy, osób, które chciałyby coś na nim wyświetlić itp.
Place zabaw to element pracy i pasja Grażyny Bartnik. W nawiązaniu do tematu „Trawa” zaproponowała ona plac, który byłby pomnikiem na cześć Stanisława Lema - huśtawki, karuzele i piaskownice nawiązywałyby do tematów kosmicznych, gwiezdnych, mechanicznych i solarnych. Zgromadzonym na przedwczorajszym Departamencie Propozycji najbardziej spodobała się karuzela, której siedziska miały umowny, graficzny kształt gwiazd.
Po trawie można chodzić, można już nawet na niej siadać. Maciej Włodarczyk zachęcał, by stosować prosty zabieg - siać trawę i patrzeć, w których miejscach mieszkańcy wydeptują ścieżki. Dopasowanie się do ich potrzeb i budowanie ścieżek i alejek na wydeptanych dróżkach byłoby lepszym rozwiązaniem niż tworzenie pięknie wytyczonych alejek, które wcale nie prowadzą z punktu A do punktu B. Maciej Włodarczyk prezentował również swoje rozwiązania dla Placu Grzybowskiego i przekonywał, że zakaz wycinania drzew szkodzi zieleni (czasem właściciel działki chce wyciąć drzewo, które mu nie odpowiada, a zasadzić na jego miejscu inne, a prawo mu tego zabrania).
Jako ostatni głos zabrał Zenon Nowak, który postuluje wybudowanie kilku deptaków w Warszawie. Te trasy w dużej mierze już istnieją. Jedna z nich to budząca wiele emocji Aleja Na Skarpie, zwana przez autora projektu Galerią Widokową Na Skarpie. O tym zakrojonym na dużą skalę pomyśle możecie dowiedzieć się więcej wchodząc na stronę www.zapzarap.pl.
Szykujecie już pomysły na „zazielenianie” miasta na przyszłoroczny Departament? A może za rok spotkamy się podczas omawiania już zrealizowanych przez Was akcji i projektów?
Magdalena Szaciłło

Tagi: hans ulrich obrist
skomentuj (0)